Prezentacja...
Cykl: Fantastyka: Gatunek
1. Niewiara... (I)
2. Niewiara... (II)
3. Fabryka... (I)
4. Fabryka... (II)
5. Fabryka... (III)
6. Fabryka... (IV)
7. Recenzje... (I)
8. Recenzje... (II)
9. Prezentacja...
10. Behemot... (I)
11. Behemot... (II)
12. Behemot... (III)
13. Behemot... (IV)
14. Behemot... (V)
15. Behemot... (VI)
16. Behemot... (VII)
17. Getto... (I)
18. Getto... (II)
19. Lament...
20. Behemot... (VIII)
21. Behemot... (IX)
22. Behemot... (X)
23. Audycja...
24. Ex-librīs... (I)
25. Ex-librīs... (II)
26. MTK 2008... (I)
27. MTK 2008... (II)
28. MTK 2008... (III)
29. MTK 2008... (IV)
30. Festiwal Nauki...
31. Nautilus 2008...
32. Kanon...
33. Nagroda...
34. Statuetki... (I)
35. Statuetki... (II)
36. Statuetki... (III)
37. Redaktor...
38. Nominacje...
Dotarłem niedawno do dawno nieodwiedzanych czeluści mojego dysku twardego i odkryłem, że nadal posiadam prezentację maturalną z języka polskiego. Musiała przetrwać padnięcie mojego laptopa na jakimś pendrivie, a później prawdopodobnie przerzuciłem jego zawartość na dysk bez wchodzenia w szczegóły, co właściwie udało mi się uratować. Ponieważ prezentacja dotyczy fantastyki naukowej jako gatunku literackiego, postanowiłem ją opublikować jako część tego cyklu. Powstała dzięki rozmowie telefonicznej z Rafałem Ziemkiewiczem, lekturze jego szkiców o fantastyce naukowej ze zbioru felietonów pt. "Frajerzy", rozmowom e-mailowym z Maćkiem Parowskim oraz szkicom Roberta Klementowskiego. Nie ma oczywiście charakteru pracy naukowej, po prostu kompiluje przemyślenia wyżej wymienionych panów i nadaje im mój subiektywny punkt widzenia. Przypominam, że jest to prezentacja ustna, więc jej zapis nie posiada charakteru literackiego, lecz roboczy.
Charakterystyka i przesłanie polskiej fantastyki naukowej od Stanisława Lema po współczesność
WSTĘP
Podejmując próbę definicji tak różnorodnego gatunku, jakim jest fantastyka naukowa, nie należy szukać odpowiedzi w definicji słownikowej; fantastyka naukowa bowiem, o ile początkowo dawała się objąć klasyczną definicją, w wyniku przemian zachodzących przez dekady coraz bardziej ulegała synkretyzacji i przyswajała na własny użytek dążenia literackie przypisywane innym gatunkom. Opisywała początkowo optymistyczną przyszłość, w latach osiemdziesiątych zaś – gdy rzeczywistość zaczęła się do fantastyki niebezpiecznie zbliżać – ta zaczęła skupiać się na teraźniejszości, na codziennych lękach i marzeniach. Na potrzeby dzisiejszego wywodu najwygodniej będzie określić fantastykę naukową jako swoistą przypowieść, rzecz jasna – uprawdopodobnioną naukowo lub pseudonaukowo – która, wykorzystując możliwości gatunku, pełni rolę dydaktyczną i poznawczą, niekiedy: propagandową lub opozycyjną. Uważam, że fantastyka jako przypowieść zawsze aspirowała do pełnienia roli folkloru ery postindustrialnej, zarówno czerpiąc z odwiecznych ludzkich marzeń i obaw, jak i próbując odpowiedzieć na pytania, które zostaną prawdopodobnie zadane przez ludzkość dopiero w przyszłości. Przykładem uwspółcześniania mitu przez fantastykę naukową jest gatunkowy archetyp robota, który stanowi przecież kontynuację średniowiecznej, żydowskiej przypowieści o golemie. Natomiast przykładem wybiegania w przyszłość jest próba opisania społeczeństwa przeludnionego, w stagnacji, często postapokaliptycznego (po wojnie atomowej).
Celowo sformułowałem temat w ten, a nie inny sposób. Nie zamierzam prześledzić ewolucji polskiej fantastyki – gdyż fantastyka nigdy nie ewoluowała liniowo, zawsze poszukiwała raczej nowych wyzwań na wielu odrębnych płaszczyznach. Chciałbym raczej skupić się na przesłaniu, które fantastyka zawsze niosła jako współczesna przypowieść; omawiając jednocześnie praktyczną rolę, którą w danym okresie odgrywała.
Czynnikiem decydującym o osobliwości polskiej fantastyki była PRL. Pisarze, nie mogąc wszak rzetelnie analizować otaczającej ich rzeczywistości, czuli się w Polsce wyobcowani jako twórcy, niejako zmuszeni do poszukiwania innych dróg samorealizacji artystycznej. Pisarzy fantastyki z okresu PRL określa się mianem "pokolenia nomadów" – czyli osób nie mogących znaleźć dla siebie miejsca, nie potrafiących w tamtej rzeczywistości osiąść na stałe. Byli zmuszeni do tworzenia tzw. "literatury zamiast" – i tą "literaturą zamiast" stała się właśnie fantastyka. Ów fakt wpływa na charakter polskiej literatury science-fiction. Fantastyka polska zawsze z PRL-em na swój sposób walczyła, początkowo – tworząc środowisko twórcze będące ucieczką od wszechobecnej propagandy, następnie zaś – w wyniku kolejnych ustępstw władz i sprawnego omijania cenzury – coraz śmielej krytykując system państwowy.
ROZWÓJ POLSKIEJ FANTASTYKI
Przystępując do omawiania fantastyki polskiej, pragnę zauważyć, że tzw. "ojciec chrzestny polskiej fantastyki" – Stanisław Lem, początki twórczości którego przypadają na lata pięćdziesiąte – wpisuje się w zachodnie tendencje rozwoju gatunku, więc charakterystykę jego twórczości omówię w nawiązaniu do rozwoju gatunku jako całości. Następnie – przystępując do omawiania fantastyki lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych – skupię się wyłącznie na fantastyce polskiej, gdyż w tamtym okresie polska fantastyka stanowi interesującą osobliwość na tle całego gatunku. Fantastyka III RP jako przypowieść powraca do ogólnych, zachodnich trendów, dzieląc się na fantastykę rozrywkową i problematyczną. Postaram się mimo wszystko zaakcentować narodowy koloryt tej twórczości.
Należałoby więc zacząć od Stanisława Lema. Choć przed Lemem pisarze polscy zawierali w swoich dziełach elementy fantastyczne – wystarczy wspomnieć szklane domy u Stefana Żeromskiego lub też stop metalu lżejszy od powietrza w "Lalce" Bolesława Prusa – to właśnie Lem uważany jest za ojca gatunku w Polsce. Swoją początkową twórczością, tzw. nurtem optymistycznym, wpisuje się Lem bezpośrednio w Złoty Wiek science-fiction, czyli fantastykę ortodoksyjnie i konsekwentnie naukową, jednocześnie – optymistyczną. Początki tej odmiany fantastyki naukowej można wywieść z oświeceniowej fascynacji postępem technicznym oraz z pozytywistycznego scjentyzmu. Wyewoluowała bezpośrednio z Verne'owskiego romansu naukowego, wcześniej rezygnując z ważnego dla Verne'a motywu przygody i romansu, na pierwszy plan wynosząc rozwój naukowy i optymistyczne prognozy o przyszłości. W zachodniej fantastyce naukowej bohaterem najczęściej bywał genialny naukowiec, powieści zaś analizowały skutki upowszechnienia się jakiegoś przełomowego wynalazku naukowego. Stanisław Lem – pisząc w Polsce komunistycznej – pisał początkowo o uzdolnionym kolektywie naukowców, którzy wspólnie parli ku komunistycznej przyszłości. Mimo PRL-owskich naleciałości, wyraźnie daje się w wyodrębnić w jego twórczości optymizm charakterystyczny dla Złotego Wieku science-fiction.
Na początku lat sześćdziesiątych Lem wyraźnie zmęczył się zniewalającym charakterem państwa, dając temu wyraz w powieści "Powrót z gwiazd" z roku 1961. Powieść ta wpisuje się w polski nurt socjologiczny i omówiłbym ją razem z powieściami z lat 70, gdyby nie dwie istotne różnice. Po pierwsze, choć powieść Lema opisuje dystopijne społeczeństwo, bohaterem powieści jest postać z zewnątrz – powracający na Ziemię astronauta – który dostrzega wprawdzie zgubny charakter zastałego społeczeństwa, lecz postanawia z nim nie walczyć, usiłuje się asymilować. Powieść "Powrót z gwiazd" nie wytycza więc dalszego kierunku dla powieści socjologicznych. Bohater z zewnątrz w późniejszych powieściach traci na znaczeniu na rzecz opisywania członków systemu, asymilacja ustępuje miejsce próbie konfrontacji z systemem lub alienacji od systemu.
Zupełnie inne podejście do fantastyki socjologicznej wykazuje późniejsze "pokolenie Hamletów" – nazwane tak, gdyż bohaterowie ich powieści, niczym Hamlet, dowiadują się prawdy o otaczającym ich świecie i starają się doprowadzić do sprawiedliwości, wyzwolić się z niekorzystnego dla nich układu. Termin "Hamlet" nie określa według mnie wyłącznie bohaterów powieści, lecz również samych pisarzy: gniewnych nonkonformistów, lecz zarazem przegranych sceptyków.
Co ciekawe, większość pisarzy "pokolenia Hamletów" wywodziła się ze środowisk nauk ścisłych. Potencjalni humaniści, nie chcąc uczęszczać na wykłady komunistycznej propagandy, zapisywali się do politechnik, tam natomiast, folgując swoim humanistycznym zainteresowaniom, łączyli je z nowym zamiłowaniem do nauki, pisząc hobbistycznie fantastykę naukową. Owo środowisko zwane jest umownie "Inżynierami", gdyż ów termin oddaje politechniczne pochodzenie pisarzy. Debiutowali przede wszystkim w czasopiśmie "Młody Technik", pisząc opowiadania należące do kanonu Złotego Wieku science-fiction, by następnie, w latach siedemdziesiątych, zacząć walczyć z PRL-em w powieściach socjologicznych. Następne pokolenie – tzw. "Humaniści" – przejęli gatunek w latach osiemdziesiątych i piszą fantastykę do dziś.
POLSKI NURT SOCJOLOGICZNY
Czytając powieści socjologiczne lat siedemdziesiątych, można dojść do wniosku, iż wszystkie zostały napisane na jedną modłę. W istocie, w przypadku powieści podejmujących tematy społeczne i polityczne, oryginalność schodzi na drugi plan, dając miejsce przesłaniu i argumentom. Publicysta i krytyki literacki, Maciej Parowski, w swoim szkicu pt. "Kilkunastu Hamletów" wyodrębnił cechy wspólne wszystkich powieści dystopijnych, jednocześnie akcentując cechy indywidualne każdej z nich. W każdej powieści występuje kastowość systemu społecznego, o wyraźnie określonej strukturze. Znikoma mobilność wertykalna, połączona z niemalże ograniczoną mobilnością horyzontalną dają w efekcie świat zniewolony, najczęściej zresztą samoistnie, nie przez czynnik zewnętrzny. Dla przykładu, w powieści "Wyjście z cienia" Janusza Zajdla cały świat został podzielony wzdłuż południków i równoleżników na kwadratowe sektory, bez możliwości podróżowania pomiędzy nimi, by dzieło zniewolenia było łatwiejsze. W powieści "Paradyzja" natomiast przestrzeń społeczeństwa została ograniczona sztucznie do dwunastu cylindrycznych hangarów, władza natomiast fałszuje nawet prawa fizyki, by nie dopuścić do wyjścia poza ograniczoną przestrzeń.
Kolejnym czynnikiem jest przejście od punktu "nie wiem" do punktu "wiem" przez bohaterów powieści. W większości późniejszych powieści socjologicznych bohater stanowi część systemu i razem z czytelnikiem poznaje jego wady. Zdarza się, iż nie od razu podejmuje walkę. W powieści "Limes inferior" Janusza Zajdla bohater podejmuje walkę z systemem dopiero wtedy, gdy popada w konflikt z prawem, w "Twarzą ku ziemi" Macieja Parowskiego natomiast bohater, kuszony kolejnymi ustępstwami władz, zaprzestaje prywatnego śledztwa w imię prawdy. Niezależnie od motywów kierujących bohaterami, każdy zostaje ostatecznie postawiony przed koniecznością wyboru: poznawszy prawdę o mechanizmach systemu, bohater musi zadecydować o potencjalnej konfrontacji z systemem, może natomiast zadecydować, przekonany płynącymi z nowej wiedzy profitami, że będzie ów system czynnie współtworzył. W powieści "Twarzą ku ziemi" Parowskiego bohater przystępuje do administratorów systemu społecznego, w "Limes inferior" Zajdla natomiast – ucieka w inny wymiar, tym samym wybierając odizolowanie.
Niezależnie od osobliwości każdej powieści, świat w nich przedstawiony jest w mniejszym lub większym stopniu szczególną alegorią PRL-u, zawsze natomiast – ogólnym przedstawieniem mechanizmów zniewolenia w państwach totalitarnych. "Paradyzja" Zajdla była aluzją do łamania praw obywatela w Polsce i do faktu zamknięcia Polski na świat, obecnie natomiast doskonale czyta się ową powieść w kontekście Korei Północnej.
Twierdzenie, że polska fantastyka przyczyniła się w jakimkolwiek stopniu do obalenia PRL-u, byłoby przesadne. Nie ulega jednak wątpliwości, że przygotowała pokolenie pisarzy, publicystów i polityków, którzy potrafili odnaleźć się w III RP. Pisarze Ci nadal zajmują się opisywaniem polskiego społeczeństwa, podejmując szereg tematów politycznych, społecznych i historycznych związanych z przeszłością, teraźniejszością i przyszłością.










