JRPG... (Część IV)
Cykl: Fantastyka: CRPG
1. Posucha... (I)
2. Posucha... (II)
3. Posucha... (III)
4. JRPG... (I)
5. JRPG... (II)
6. JRPG... (III)
7. JRPG... (IV)
Kultowa, sztandarowa gra JRPG "Chrono Trigger" powstała w 1995 roku. Zagrałem w nią dopiero dekadę później, pod koniec obecnego roku, ale w żaden sposób nie umniejszyło to mojej radości z grania. Bowiem mimo mojego uprzedzenia do gatunku japońskich gier RPG z ich schematycznymi fabułami, brakiem rozwoju postaci oraz prostą, by nie powiedzieć prostacką mechaniką RPG, samo "Chrono Trigger" bardzo mi się spodobało.
"Chrono Trigger" opowiada, jak każda gra JRPG, o nastoletnim młodzieńcu (tutaj imieniem Crono), któremu przyjdzie stawić czoła pradawnemu, odwiecznemu złu, które zamierza się odrodzić i zwiastuje koniec ludzkiej cywilizacji. Po drodze przyjdzie Crono zmierzyć się z wieloma wrogami i zawrzeć wiele przyjaźni. Brzmi znajomo i schematycznie i jest tak w istocie, ale "Chrono Trigger" przede wszystkim bawi się konwencją, której jest sztandarowym przedstawicielem. Jest to zarazem gra o podróży w czasie ze wszystkimi konsekwencjami tego założenia. Chrono wraz z przyjaciółmi przyjdzie walczyć z prehistorycznymi dinozaurami, średniowiecznymi magami i goblinami oraz z robotami z postapokaliptycznej przyszłości. Japońskie RPG mieszają te konwencje w sposób, który jest nie do przyjęcia na Zachodzie, gdzie fantasy to jednak fantasy, a science fiction – science fiction. Do grona przyjaciół Crono dołączy zatem i magiczna, gadająca żaba, i zbuntowany robot. Tego rodzaju eklektyzm przeszkadza jedynie na samym początku, ale z czasem zaczyna cieszyć i zachwycać.
Kierunek artystyczny "Chrono Trigger" został wyznaczony przez Akirę Toriyamę, rysownika znanego m.in. z "Dragon Balla", co widać po pudełku, natomiast tego rodzaju estetyka nie jest widoczna w samej grze, gdzie bohaterowie oraz ich wrogowie są dosyć cukierkowi i bajeczni, ale na taki bardzo pozytywny, pomysłowy sposób. Warta uznania jest również muzyka skomponowana przez Yasunori Mitsudę oraz jego współpracowników. Japońskie RPG przechodzi się znacznie dłużej, niż ich zachodnie odpowiedniki, zatem muzyka może bardzo szybko znużyć. Na szczęście w "Chrono Trigger", chociaż pod względem brzmienia muzyka ograniczona jest medium oraz konwencją, to jednak zupełnie nie nuży. Przeciwnie – wciąga i czasami tylko za sprawą dobrej muzyki chce się wielokrotnie przechodzić daną lokację i zdobywać doświadczenie na potworach. Znana na równi z soundtrackami z "Mario" czy "Zeldy" muzyka z "Chrono Triggera" jest kultowa w Japonii do tego stopnia, że powstają jej fanowskie wersje big-bandowe, elektroniczne i symfoniczne.
Sama rozrywka polega na zdobywaniu kolejnych poziomów w walkach z potworami. Tutaj wyjątkowe dla gier JRPG jest to, że z potworami nie walczy się na osobnych planszach w losowych potyczkach, lecz wrogowie widoczni są na głównej mapie lokacji i można inicjować z nimi kontakt lub wybrać ucieczkę. Mechanika pozwala postaciom na łączenie specjalnych zdolności w rozmaite kombinacje, oferując wiele możliwości taktycznych. Nie każdego potwora można bowiem pokonać jedynie siłą. Niektóre postaci czarują, a inne strzelają z blasterów. Co ciekawe i niezwykłe dla JRPG, fabuła nie jest do końca liniowa. Ponieważ jest to gra o podróżach w czasie, to oferuje kilkanaście zakończeń w zależności od podjętych działań, a z głównym wrogiem gry można od biedy usiłować walczyć już w połowie fabuły, jednak najczęściej z marnym skutkiem.
Gra doczekała się kontynuacji na PlayStation, która jednak nie cieszyła się uznaniem fanów. Sami fani usiłowali przygotować amatorską kontynuację, której rozwój został jednak zablokowany przez właścicieli oryginału.






