Terra incognita... (Część VI)
Cykl: Fantastyka: Seriale
1. Dziedzictwo...
2. Ad astra... (I)
3. Ad astra... (II)
4. Ad astra... (III)
5. Hic sunt dracones... (I)
6. Hic sunt dracones... (II)
7. Terra incognita... (I)
8. Terra incognita... (II)
9. Terra incognita... (III)
10. Terra incognita... (IV)
11. Terra incognita... (V)
12. Terra incognita... (VI)
Animowane kontynuacje filmów i seriali aktorskich mają dwojaką naturę. Z jednej strony umożliwiają pominięcie zazwyczaj niewystarczającego budżetu na efekty specjalne i przeniesienie na ekran spektakularnych wizji scenarzystów za pomocą tradycyjnej animacji, ale z drugiej strony często są traktowane po macoszemu, jako coś dodatkowego, mniej istotnego, wręcz zbędnego, służącego wyłącznie do wygenerowania zysku poprzez odcinanie kuponów od znacznie ważniejszego, aktorskiego pierwowzoru. Od tej prawidłowości są oczywiście wyjątki – wystarczy wspomnieć rewelacyjne animacje z serii "Animatrix", które w znacznym stopniu rozwijają wszechświat "Matrixa", albo bardzo przyzwoity serial animowany na podstawie filmu "Men In Black". Zazwyczaj jednak animowane kontynuacje są przeznaczone dla znacznie młodszego widza, nie są uznawane za kanoniczne i nie wnoszą wiele do właściwego wszechświata danej serii.
Z przykrością muszę przyznać, że takie wrażenie sprawia animowana seria "Stargate Infinity", która jest bardzo luźną kontynuacją serialu "Stargate SG-1". Na tyle luźną, niekonsekwentną i po prostu słabo zrealizowaną, że fani właściwego serialu chcieliby o niej po prostu zapomnieć, a już na pewno nie ma żadnej dyskusji co do stopnia jej kanoniczności. Jest to po prostu seria jednogłośnie pomijana.
Animowana seria "Stargate Infinity" miała swoją premierę w 2002 roku i ukazywała się równocześnie z drugim sezonem serialu "Stargate SG-1". Jej fabuła rozgrywa się 30 lat po "Stargate SG-1" i koncentruje się, bo jakby inaczej, na drużynie śmiałków, która odwiedza obce planety za pomocą systemu Gwiezdnych Wrót. Jednak traf chciał, że tym razem wyprawy przez Wrota nie mają oficjalnego, militarnego charakteru, lecz drużyna jest zmuszona uciekać przezeń przed obcą rasą, która usiłuje zatrzeć wszelkie ślady po swoim ataku na Ziemię.
Seria została przeznaczona dla znacznie młodszego widza i zawiera wiele treści infantylnych, moralizatorskich. Każdy odcinek obowiązkowo posiada "edukacyjne" motto o przyjaźni, tolerancji lub potrzebie współpracy, a od ilości politycznej poprawności w serialu może zrobić się niedobrze. Nie idzie nawet o to, że jest to serial dla dzieci. Jest to natomiast serial dla dzieci mało myślących i nad wszystko poprawnych.
Ponieważ "Stargate Infinity" dzieje się w przyszłości w stosunku do serialu "Stargate SG-1", ale zostało wycofane z produkcji po jednym sezonie, to bardzo prędko wydarzenia z "SG-1" zakwestionowały kanoniczność swojego animowanego odpowiednika. "Infinity" wprowadziło fabłułę o rasie Pradawnych, która jednak rozwinęła się w zupełnie inną stronę w serialu aktorskim i nie sposób było dwóch tak różnych wizji pogodzić ze sobą, oczywiście na niekorzyść animowanej serii. W konsekwencji "Stargate Infinity" zyskało wśród fanów "Gwiezdnych Wrót" status przywodzący na myśl "Star Wars: The Holiday Special" wśród fanów "Gwiezdnych Wojen". Polecam tę serię jedynie bardzo wytrwałym fanom, którzy chcą obejrzeć wszystko. W przeciwnym wypadku radzę trzymać się od niej z daleka.











