Behemot... (Część X)
Cykl: Fantastyka: Gatunek
1. Niewiara... (I)
2. Niewiara... (II)
3. Fabryka... (I)
4. Fabryka... (II)
5. Fabryka... (III)
6. Fabryka... (IV)
7. Recenzje... (I)
8. Recenzje... (II)
9. Prezentacja...
10. Behemot... (I)
11. Behemot... (II)
12. Behemot... (III)
13. Behemot... (IV)
14. Behemot... (V)
15. Behemot... (VI)
16. Behemot... (VII)
17. Getto... (I)
18. Getto... (II)
19. Lament...
20. Behemot... (VIII)
21. Behemot... (IX)
22. Behemot... (X)
23. Audycja...
24. Ex-librīs... (I)
25. Ex-librīs... (II)
26. MTK 2008... (I)
27. MTK 2008... (II)
28. MTK 2008... (III)
29. MTK 2008... (IV)
30. Festiwal Nauki...
31. Nautilus 2008...
32. Kanon...
33. Nagroda...
34. Statuetki... (I)
35. Statuetki... (II)
36. Statuetki... (III)
37. Redaktor...
38. Nominacje...
Powieści totalne zachwycają swoją totalnością; literackim ogarnięciem i opisaniem całokształtu zjawiska, jakim jest ludzkość. Historia, historiozofia, filozofia, ekonomia, religia, polityka i kultura składają się społem na literacki obraz ludzkości w rozwoju – przeszłym, teraźniejszym lub przyszłym. Wyzwaniem dla pisarza jest więc taka selekcja materiału, by nie narazić się na zarzut, że przez nieuwagę lub celowo zlekceważył niektóre aspekty rzeczywistości lub też błędnie zdiagnozował jej całokształt, co doprowadziło do powstania obrazu niepełnego lub zgoła fałszywego.
Powieści totalne science-fiction oraz fantasy zachwycają tym bardziej, że opisywana w nich totalnie rzeczywistość jest jedynie kunsztownym wytworem imaginacji pisarza. Tym bardziej jednak są podatne na krytykę. Tam, gdzie czytelnik uzupełnia braki w totalnej powieści realistycznej własną wiedzą, tam te braki w totalnej powieści fantastycznej są znacznie bardziej widoczne. Pół biedy jeszcze, gdy pisarz podejmie się opisania totalnej przyszłości. W tej sytuacji czytelnikowi i krytykowi brak bowiem modelu oraz miar, wedle których mógłby skonfrontować dzieło literackie z rzeczywistością. Gorzej, gdy pisarz podejmuje się napisania powieści totalnej rozgrywającej się w przeszłości lub rzeczywistości alternatywnej, gdyż wtedy czytelnik ma do dyspozycji całą naszą rzeczywistość, którą może przyłożyć do alternatywnej i odpowiednio ocenić wywiązanie się pisarza z totalnego charakteru jego rzeczywistości. Podobne próby są mimo wszystko podejmowane – czasami zwycięsko, częściej zaś z niedociągnięciami.
Kim Stanley Robinson
"Lata ryżu i soli"
Wydawnictwo Dolnośląskie 2007
(Original publication date: 2002)
Kim Stanley Robinson napisał powieść totalną do kwadratu, podjął się bowiem opisania alternatywnej historii cywilizacji Islamu od XIV do XXI wieku. Punktem wyjścia było założenie, że epidemia czarnej śmierci kładzie trupem nie 30%, lecz 99% cywilizacji Zachodu. Osamotniony Islam odnajduje potrzebną sobie niszę, by zostać prymarną cywilizacją naszej planety.
W XIV wieku wybuchła epidemia czarnej śmierci – największa katastrofa w dziejach ludzkości. Historycy twierdzą, że wymarła wówczas jedna trzecia mieszkańców Europy, lecz co by było, gdyby dżuma zabiła w średniowieczu niemal całą ludzkość Starego Kontynentu? Jak wyglądałby świat bez cywilizacji europejskiej i Stanów Zjednoczonych?
W "Latach ryżu i soli" Kim Stanley Robinson z wielką przenikliwością i odwagą nakreślił historię alternatywną ostatnich siedmiuset lat. Skonstruował świat, w którym chrześcijaństwo odgrywa marginalną rolę, a buddyzm i islam są najbardziej wpływowymi i najszerzej praktykowanymi religiami. Ta pierwsza wielka powieść science fiction XXI wieku powstała przed wypowiedzeniem tzw. wojny z terroryzmem. Dziś okazuje się prorocza i dalekowzroczna.
Oficjalny opis powieści nie przesadza z zachwytami, powieść Kim Stanley Robinson rzeczywiście jest bowiem warta swoich siedmiuset stron. Całość podzielona jest na dziesięć ksiąg, z których każda przedstawia jakiś konkretny wycinek alternatywnej historii powstałej w miejsce europejskiej cywilizacji. Jest więc ekwiwalent naszego odkrycia Nowego Świata, jest ichniejsza rewolucja proletariatu, są ostatecznie islamskie przemiany obyczajowe w ich odpowiedniku wieku XX. Taka narracja nie pozwala na jednego bohatera przewodniego, ale Kim Stanley Robinson zastosował bardzo ciekawe i bezprecedensowe chyba rozwiązanie – jego bohaterowie reinkarnują w kolejne wcielenia! W pierwszym rozdziale poznajemy Bolda oraz Kyu, w drugim kolejną parę bohaterów na literę "B" oraz "K" i tak przez wszystkie kolejne księgi. Nie raz zmienia im się płeć, a "K" zdarzyło się nawet reinkarnować w tygrysicę, ale dzięki zabiegowi nazewnictwa na te same litery alfabetu czytelnik się w tych reinkarnacjach nie gubi. Poznajemy więc rozwój alternatywnych cywilizacji oczyma bohaterów, którzy w różnych wcieleniach wchodzą ze sobą w przeróżne relacje – ojcowskie, mentorskie, miłosne... Nie zdają sobie sprawy ze swoich poprzednich wcieleń, o tej niebywałej ciągłości będącej osnową powieści wie jedyne czytelnik.
"Lata ryżu i soli" robi wrażenie językowo, ponieważ Kim Stanley Robinson korzysta z przeróżnych gatunków literackich, które na danym etapie rozwoju historycznego dominują. Przerywa nagle tradycyjną narrację, by urzec czytelnika poetyckim opisem rzeczywistości:
Bold zastanawiał się, jak długo to jeszcze może potrwać, aż czwartego ranka niebo zaczęło się bielić i brązowieć.
Jak pustynny powiew znad Gobi.
Piasek w powietrzu i szlachetnej ziemi proch.
To ląd! Niski ląd, gdzie morze i niebo,
W jeden łączą się brąz,
Najpierw dojrzysz kamienną wieżę,
A za nią falochron głazów i port.
Jeden z marynarzy z radością wypowiedział nazwę wyłaniającego się lądu:
– Aleksandria!
Bold już gdzieś słyszał tę nazwę, choć na temat samego miejsca nie wiedział nic.
Innym razem narracja przyjmuje postać listu, traktatu filozoficznego lub raportu naukowego. Ogrom postaci i wydarzeń sprawia, że czytelnik przestaje się skupiać na faktach i zaczyna się przyglądać samym procesom, przemianom, metahistorii i metakulturze.
Dziesięć ksiąg powieści spaja strukturalnie ich literacka ciągłość oraz reinkarnujący bohaterowie. Społem tworzą rzecz jasna jedną, przyczynowo-skutkową historię alternatywnej cywilizacji, ale tutaj Kim Stanley Robinson popełnił był ogromny, niewybaczalny błąd. Alternatywna Ziemia z dominującymi cywilizacjami Buddyzmu i Islamu idzie dokładnie tą samą ścieżką rozwoju, co nasza prawdziwa historia! Jesteśmy świadkami islamskich odkryć geograficznych, chińskiego odkrycia Nowego Świata, indyjskiego renesansu, w końcu ichniejszej rewolucji proletariackiej, Wielkiej Wojny, odkrycia atomu, emancypacji kobiet i demokratyzacji. Kim Stanley Robinson błędnie bowiem zakłada, że historia jest teleologiczna, tzn. że procesy historyczne zachodzą od przyczyny po skutek w jakimś jednym, konkretnym celu, którym dla pisarza zdaje się być współczesna, liberalna demokracja parlamentarna. Blisko Robinsonowi do historyka marksistowskiego bądź myśliciela heglowskiego, którzy zakładają, że istnieje jakaś odgórna historyczna konieczność, ku której zmierzamy i w której uczestniczymy. Robinson zdaje się sugerować, że niezależnie od warunków wyjściowych, wynik końcowy będzie zawsze taki sam – homogenizowana, uniwersalna demokracja liberalna, w której Islam i Buddyzm są jedynie ozdobnikami, tak jak wartości chrześcijańskie zdają się być anachronizmem we współczesnej Europie. Błędnie natomiast zdiagnozował moim zdaniem naszą rzeczywistość, w której współczesna demokracja parlamentarna i ogólniej – cały liberalny świat Zachodu – nie są ahistoryczną koniecznością dziejową, lecz wynikiem pewnego bardzo konkretnego ciągu przyczynowo-skutkowego, który zaistniał wyłącznie przy naszych warunkach wyjściowych. Nie można wielokrotnie rozsypywać puzzli historii i spodziewać się, że spadną za każdym razem na ziemię, układając raz za razem dokładnie ten sam obrazek. Kim Stanley Robinson nie tyle napisał alternatywną historię cywilizacji Islamu, ile przepisał historię cywilizacji Zachodu z buddyjskimi i islamskimi ozdobnikami. Zrobił to bardzo zręcznie, ale heglowskie ukąszenie jego warsztatowych założeń sprawiło, że błędnie ocenił całokształt i poprowadził swoją alternatywną historię błędną, gdyż opartą na błędnym założeniu ścieżką.
Warto przeczytać "Lata ryżu i soli" dla literackiej zmyślności i kulturowej odmienności, ale warto też pamiętać, że schemat, w który Robinson wtłacza narrację, to stara, dobra cywilizacja Zachodu. Widać wymarcie 99% Europejczyków niczego nie zmieni, a McCywilizacja jest dziejową koniecznością. Tyle że bez wieprzowiny.
Zawieszam tymczasowo recenzowanie książek z serii "Behemot" Wydawnictwa Dolnośląskiego, ponieważ... wyczerpały mi się książki do recenzowania. Jak fundusze pozwolą, to może uzupełnię swoją kolekcję o niektóre starsze pozycje tegoż wydawnictwa, choć nie ukrywam, że nie wszystkie są moim zdaniem tego warte. Na pewno częściej sięgam po fantastykę polską i "Lata ryżu i soli" to pierwsza zagraniczna powieść z serii "Behemot", którą przeczytałem. Na pewno na to zasługuje m.in. Timothy Zahn, więc może kiedyś sięgnę po tego autora. Z polskich pisarzy chętnie sięgnę po Wojciecha Szydę. Ale wszystko to w bliższej lub dalszej przyszłości. Na razie żegnam i przechodzę do innych wydawcnictw, innych powieści.
Ciąg dalszy nastąpi...?








