MTK 2008... (Część IV)
Cykl: Fantastyka: Gatunek
1. Niewiara... (I)
2. Niewiara... (II)
3. Fabryka... (I)
4. Fabryka... (II)
5. Fabryka... (III)
6. Fabryka... (IV)
7. Recenzje... (I)
8. Recenzje... (II)
9. Prezentacja...
10. Behemot... (I)
11. Behemot... (II)
12. Behemot... (III)
13. Behemot... (IV)
14. Behemot... (V)
15. Behemot... (VI)
16. Behemot... (VII)
17. Getto... (I)
18. Getto... (II)
19. Lament...
20. Behemot... (VIII)
21. Behemot... (IX)
22. Behemot... (X)
23. Audycja...
24. Ex-librīs... (I)
25. Ex-librīs... (II)
26. MTK 2008... (I)
27. MTK 2008... (II)
28. MTK 2008... (III)
29. MTK 2008... (IV)
30. Festiwal Nauki...
31. Nautilus 2008...
32. Kanon...
33. Nagroda...
34. Statuetki... (I)
35. Statuetki... (II)
36. Statuetki... (III)
37. Redaktor...
38. Nominacje...
Jak już kilkakrotnie wspomniałem, moją stałą bazą wypadową na Targach Książki było stoisko Firmy Księgarskiej Jacka Olesiejuka, wyłącznego dystrybutora wielu wydawnictw. Odnalazłem stoisko Olesiejuka od razu po wejściu na teren Targów i zostawiłem nań plecak z swoimi książkami. Ponieważ Targi zostały tak rozplanowane, że po pewnym czasie wraca się do punktu wyjścia, wielokrotnie przechodziłem przez stoisko MAGa i Fabryki Słów i za każdym razem zatrzymywałem się, by uzyskać kolejny autograf od wielu obecnych na Targach pisarzy.
Jako pierwszy podpisał mi książkę Rafał Ziemkiewicz. Kilka godzin później miał mieć wprawdzie spotkanie autorskie połączone z dyskusją polityczną na tematy zawarte w jego najnowszej książce pt. "Czas wrzeszczących staruszków", ale tegoroczne Targi miały tyle do zaoferowania, że zwyczajnie się nie wyrobiłem. Nie miałem zresztą ochoty na przekomarzanie się z fanami i antyfanami Rafała. "Czas wrzeszczących staruszków" przeczytałem od razu po targach i w przeciwieństwie do poprzednich części nieformalnej trylogii – "Polactwa" i "Michnikowszczyzny" – najnowsza książka Ziemkiewicza nie zrobiła na mnie dużego wrażenia. Odniosłem wrażenie, że tym razem Rafał za bardzo spoufalał się z czytelnikiem, zaś próba psychoanalitycznego podejścia do motywacji Kaczyńskiego i Tuska była bardzo życzeniowa. Zamieniłem z autorem jedynie parę zdań, gdyż za mną była jeszcze długa kolejka czytelników.
Na stoisku Olesiejuka miałem również okazję poznać żonę pisarza Rafała Kosika, panią Katarzynę Kosik. Państwo Kosikowie założyli własne, niezależne Wydawnictwo Powegraph, w ramach którego wydali wspaniałe hard SF Kosika pt. "Vertical" oraz kilka książek dla młodzieży w serii "Felix, Net i Nika". "Vertical" Kosika przeczytałem dopiero ostatnio, zachęcony nominacją do nagrody Janusza A. Zajdla. Wcześniej o książce nie było niestety głośno, prawdopodobnie za sprawą jej wydania w podziemnej, niezależnej oficynie. Gdyby Kosik był się zdecydował na publikację w "Fabryce Słów", jego powieść nie tylko stałaby się bardziej poczytna, ale prawdopodobnie zgarnęłaby również Zajdla. Tak, czy inaczej, dowiedziałem się od bardzo sympatycznej pani Kosik, że Rafał zamierza wznowić w ramach Wydawnictwa Powergraph swoją wcześniejszą powieść "Mars" oraz przygotowuje następną powieść pt. "Kameleon". Następnie odstałem swoje w kolejce po autograf wśród gromady jego młodocianych czytelników, którzy mieli przy sobie najnowszy tom z cyklu "Felix, Net i Nika". Jedynie kilka osób miało przy sobie "Vertical", a szkoda. W odstępstwie kilku godzin otrzymałem również autografy od Andrzeja Pilipiuka oraz Jacka Piekary, ale za każdym razem z racji długich kolejek ograniczyłem się do szybkiego uścisku dłoni i wymiany uprzejmości. Z Pilipiukiem rozmawiałem już zresztą wielokrotnie, a za Piekarą jako osobą nie przepadam. Andrzej Pilipiuk podpisał mi dwa zbiory opowiadań, a Jacek Piekara jeden ze zbiorów opowiadań o Inkwizytorze.
Międzynarodowe Targi Książki jako całość wypadły w tym roku bardzo dobrze, choć mógłbym przyczepić się do wszechogarniającego upału wewnątrz Pałacu – niewątpliwie zawiodła klimatyzacja. Targowa oferta jedzenia również pozostawiała wiele do życzenia, ale to nawet zrozumiałe, wszak nie powinno się paradować z hamburgerami wśród książek. Szkoda jedynie, że musiałem zadowolić się barem sałatkowym i pączkiem, gdyż spędziłem na Targach kilka godzin i gdy wróciłem do domu, padłem z głodu i wyczerpania. Całą imprezę mimo to wspominam bardzo pozytywnie i zamierzam wybierać się na Targi co roku.












