Myriads Of Me: Tellur's Journal

Wanderlust%20ProjectQuantcast

Wanderlust Project to moje muzyczne alter ego – projekt, nad którym pracuję od końca 2008 roku. Zapraszam Was do przesłuchania mojej twórczości!

2.5.09

Wyzwanie... (Część I)

Przesłuchałem już wprawdzie niezliczoną ilość soundtracków, ale zazwyczaj w zupełnym oderwaniu od filmów, z których pochodzą. Często nie mam zatem pojęcia, jakie sprawiają wrażenie podczas seansu. Wyznaję zasadę, że dobra muzyka filmowa powinna sprawiać wspaniałe wrażenie również, a może przede wszystkim, w oderwaniu od obrazu, jako swoista kompozycyjna całość. Parę lat temu oduczyłem się oglądania telewizji, ale gdy czasami przechodzę obok telewizora i moi rodzice akurat coś oglądają, to często na podstawie zasłyszanej muzyki potrafię powiedzieć, kto skomponował soundtrack i skojarzyć jego tytuł z filmem. Wystarczy mi kilka chwil by ustalić, że słucham akurat muzyki Klausa Badelta, a film na ekranie o łodzi podwodnej to zapewne "K-19". Trochę mnie ta umiejętność zaczyna niepokoić, gdy potrafię na podstawie muzyki wskazać nazwę romansidła, które akurat ogląda moja mama, ale cóż, po prostu taką mam pamięć do soundtracków.

Star Trek XIZa sprawą wspomnianiego nawyku miałem już również okazję zapoznać się z muzyką ze wszystkich dziesięciu filmów z serii "Star Trek", chociaż do chwili obecnej nie widziałem ani jednej części na ekranie. Na podobnej zasadzie znam na przykład muzykę z "Jamesa Bonda", chociaż wątpię, żebym obejrzał choćby połowę jego przygód. Co do seriali, to wprawdzie obejrzałem już całe "Star Trek: The Original Series", by przygotować się do seansu filmu "Star Trek XI", ale z kolejnych odsłon serialowego "Star Treka" również znam jedynie muzykę, która została wydana na płytach CD. Uważam jednak, że moja znajomość muzyki w oderwaniu od seriali i filmów jest wystarczająca, by móc rzetelnie ocenić muzykę Michaela Giacchino do "Star Trek XI", którą również poznałem w oderwaniu od filmu. Chociaż jeszcze nie wiem, jak ów sonundtrack sprawdza się w kinie, to chciałbym go ocenić wyłącznie pod względem muzyki. Zanim przejdę do wniosków, to chciałbym Was zabrać na krótką podróż przez wcześniejszą muzykę uniwersum "Star Treka".


Świat "Star Treka" zaistniał muzycznie wraz z powstaniem pierwszej serii "Star Trek: The Orignal Series" w latach sześćdziesiątych i prawdopodobnie wbrew temu, w co chcieliby wierzyć jego najbardziej zagorzali fani, muzycznie w zasadzie nie odbiegał poziomem od produkcji swojej epoki. Muzyka w klasycznym "Treku" to tradycyjna incidental music z lat '60 – big-bandowe aranżacje jazzujących standardów oraz kameralne aranżacje na instrumenty dęte blaszane oraz drewniane. Czasami zaskakują nagłe uderzenia timpani. Nie uświadczy się w tej muzyce świadomego rozwoju tematycznego ani współcześnie modnej, emocjonalnej progresji akordów na sekcję smyczkową. W tle nie zapętlają się ostinata i nie słychać charakterystycznego dla współczesnej muzyki filmowej rogu francuskiego. Aby choc trochę umiejscowić tą muzykę w kontekście, to wyobraźcie sobie nie "Star Wars" i późniejsze filmy science-fiction, a raczej klasyczne westerny i filmy przygodowe.

Fani klasycznego "Treka" raczej nie będą w stanie zanucić żadnej konkretnej melodii z samego serialu, ale nic w tym dziwnego. Warto pamiętać, że "Star Trek" powstał, zanim John Williams wprowadził do muzyki filmowej wagnerowskie leitmotifs. Główni bohaterowie – Kirk, Spock i Bones – nie posiadają zatem swoich własnych, wyraźnych motywów muzycznych. Muzyka w "Star Treku", w przeciwieństwie do "Star Wars", nie opisuje postaci, lecz scenerię i wydarzenia. Można w klasycznej serii wyróżnić ze dwa wyraźne motywy walki (np. w odcinku "Amok Time"), ze dwa motywy tajemnicze i trzymające w napięciu i kilka motywów romantycznych. Z powodu daleko idących ograniczeń budżetowych nowa muzyka powstawała do co któregoś odcinka, a pozostałe używały w przeróżnych konfiguracjach muzyki już istniejącej. Nad muzyką do serialu pracowało kilku stałych kompozytorów ze studia Desilu i Paramount.

Pozostaje również, rzecz jasna, motyw tytułowy całego serialu. Akurat ten motyw jest w stanie zanucić każdy fan serialu, a także, podejrzewam, każdy fan muzyki filmowej. Jest to jazzująca, big-bandowa aranżacja chwytnej melodii skomponowanej przez Alexandra Courage. Ów zmarły w ubiegłym roku kompozytor napisał muzykę do wielu filmów i seriali, ale prawdopodobnie zostanie zapamiętany właśnie jako twórca głównego motywu do klasycznego "Star Treka". Muzyka zaczyna się od monologu Williama Shatnera, a później big-bandowemu standardowi akompaniuje sopran. Warto również wspomnieć, że na potrzeby zremasterowanej wersji klasycznej serii z 2007 roku muzyka została ponownie nagrana w studio.

Ponieważ nowy film "Star Trek XI" opowiada o przygodach bohaterów klasycznego serialu, to chciałoby się w muzyce Michaela Giacchino usłyszeć nawiązania do muzyki z lat '60, nową aranżację głównego tematu Alexandra Courage lub choćby subtelne cytaty, które będą mogli wychwycić najbardziej zagorzali fani muzyki. Czy jest tak w istocie? Tego dowiecie się z następnych notek.


Ciąg dalszy nastąpi...

0 comments: