Wyzwanie... (Część II)
Zanim powstały kolejne po klasycznej serii z lat '60 odsłony "Star Treka", fani serialu i miłośnicy muzyki nie mieli żadnego problemu ze wskazaniem, jaka właściwie muzyka konstytuuje świat "Star Treka". Wówczas bez chwili zwłoki wskazywało się na tytułowy, big-bandowy motyw Alexandra Courage oraz na muzykę incydentalną z serialu – i po kłopocie. Problemy z ogarnięciem muzycznego świata "Star Treka" zaczęły się w momencie, gdy kameralny serial przeistoczył się w rozległą franszyzę składającą się z jedenastu filmów, sześciu różnych seriali oraz wielu gier komputerowych. Każda odsłona "Star Treka" posiada oczywiście towarzyszącą jej muzykę. Czy można zatem sprowadzić muzykę "Star Treka" do jednego, wspólnego mianownika? Raczej nie.
Powyższy problem nie występuje w przypadku pozostałych, podobnych franszyz w rodzaju "Star Wars" czy "Stargate". W przypadku "Star Wars" sprawa jest wręcz banalna – chociaż muzykę do gier komputerowych z uniwersum "Star Wars" przygotowało wielu kompozytorów, a muzykę do obecnego serialu "Star Wars: The Clone Wars" komponuje młody Kevin Kiner, który ongiś pracował również nad muzyką do serialu "Stargate SG-1", to jednak muzycznie "Gwiezdne wojny" jednoznacznie kojarzą się z twórczością Johna Williamsa. Muzyka do gier i seriali ze świata "Star Wars" za każdym razem jest jedynie wynikiem mniej lub bardziej udanego naśladownictwa odwołującego się do znanych wszystkim leitmotifs Williamsa. W przypadku franszyzy "Stargate" jest już trochę trudniej. Chociaż za muzykę do filmu "Stargate" odpowiada David Arnold, to jednak Joel Goldsmith stworzył muzykę do piętnastu sezonów seriali oraz dwóch filmów direct-to-DVD. Który z nich odpowiada za estetykę franszyzy? Czyba jednak mimo wszystko David Arnold, którego Joel Goldsmith, mimo prób wprowadzenia pewnej ilości własnych motywów, w dużej mierze nadal wiernie naśladuje.
No a co z samym "Star Trekiem"...?
"Star Trek" to twardy orzech do zgryzienia. Za czasów klasycznej serii "Star Trek: The Original Series" nad muzyką pracowało kilku kompozytorów, jednak estetykę serialu bezsprzecznie narzucił Alexander Courage, który opracował tytułową melodię oraz przygotował muzykę incydentalną do kilku pierwszych odcinków pierwszego sezonu. Dodatkowi kompozytorzy wprowadzili wprawdzie w późniejszych odcinkach własne motywy muzyczne, jednak nie oddalili się w żadnym stopniu od stylu zaproponowanego przez Courage.
Animowany serial "Star Trek: The Animated Series" z lat '70 wzbogacił "Star Treka" muzycznie jedynie w niewielkim stopniu. O ile muzyka z klasycznego serialu przywodziła na myśl westerny, to animowane odcinki "Star Treka" odwoływały się muzycznie do jeszcze bardziej jazzującej estetyki filmów gangsterskich i przygodowych. Ilościowo nowej muzyki było bardzo niewiele, bowiem każdy odcinek animowanej serii korzystał z dokładnie tej samej ścieżki dźwiękowej. Wśród niespełna trzydziestu minut nowej muzyki incydentalnej można wyróżnić jeden motyw akcji, jeden motyw tajemniczy oraz jeden motyw romantyczny. Tym razem żaden członek załogi "Enterprise" również nie otrzymał własnego leitmotif. To zaś oznacza, że uniwersum "Star Treka" zostało przewartościowane muzycznie po raz pierwszy dopiero z pojawieniem się pierwszego filmu kinowego – "Star Trek: The Motion Picture".
Przypominam, że powyższe rozważania cały czas powstają w kontekście nowej muzyki Michaela Giacchino. Chwiliwo wniosek jest następujący – ponieważ Giacchino pracuje dla franszyzy "Star Trek", która jest w mniejszym stopniu monolityczna muzycznie, niż np. "Star Wars" czy "Stargate", to choćby jego muzyka okazała się zupełnie inna, niż zazwyczaj, to Giacchino mógł cieszyć się znacznie większym polem manewru, niż kompozytorzy tworzący dla pozostałych, znacznie bardziej restrykcyjnych muzycznie franszyz. To zaś oznacza, że właściwie nie można jednoznacznie stwierdzić, czy jego muzyka – a w zasadzie dowolna muzyka – pasuje lub nie pasuje do uniwersum "Star Treka". Będziemy więc go zatem oceniać pod zupełnie innymi względami.
Ciąg dalszy nastąpi...





0 comments:
Post a Comment