Wyzwanie... (Część III)
Najnowsza, kinowa odsłona serii "Star Trek" – nowy film J.J. Abramsa – będzie niechybnie porównywana do klasycznego serialu z tej prostej przyczyny, że chronologicznie fabuła nowego filmu rozgrywa się w czasie najstarszej serii. Jednocześnie "Star Trek XI" jako film fabularny będzie również porównywany z pierwszymi sześcioma filmami – od "Star Trek: The Motion Picture" po "Star Trek VI: The Undiscovered Country" – które przytaczają dalsze przygody załogi "Enterprise". Na podobnej zasadzie można również porównywać i oceniać muzykę Giacchino – jako estetyczne przedłużenie zarówno klasycznego serialu, jak i pierwszych sześciu filmów kinowych.
Filmów o klasycznej załodze statku "Enterprise" było wprawdzie sześć, ale swoją muzyczną oprawę zawdzięczają czterem kompozytorom:
Jerry Goldsmith odpowiada za muzykę do filmów "Star Trek: The Motion Picture" oraz "Star Trek V: The Final Frontier".
James Horner skomponował muzykę do filmów "Star Trek II: The Wrath Of Khan" oraz "Star Trek III: The Search For Spock".
Muzykę do filmu "Star Trek VI: The Voyage Home" przygotował Leonard Rosenman.
Za orkiestrację "Star Trek VI" The Undiscovered Country" odpowiada Cliff Eidelman.
Jak widać, dwaj ostani kompozytorzy – Leonard Rosenman oraz Cliff Eidelman – pracowali każdy nad jednym filmem i przyczynili się do określenia estetyki filmowego wszechświata "Star Treka" jedynie w niewielkim stopniu. Za estetykę filmowego "Star Treka" odpowiadają zatem – nie tylko ilościowo, ale również jakościowo – Jerry Goldsmith oraz James Horner. Który z nich wybrnął z tej próby lepiej? Który z nich sprawniej złożył hołd głębi i mitologii "Star Treka"? To już jedynie kwestia gustu.
Posiadam, oczywiście, własną, subiektywną opinię na temat obu kompozytorów, a konkretnie – muzyki obu kompozytorów do filmów z serii "Star Trek".
Jerry Goldsmith otrzymał muzyczny świat "Star Treka" w spadku po Alexandrze Courage, który pracował nad wcześniejszym serialem. Goldsmith wykorzystał wprawdzie pierwszych kilka sekund słynnego "Star Trek fanfare" Alexandra Courage w swoim głównym motywie filmu "Star Trek: The Motion Picture", ale już po kilku sekundach odważnie oddalił się od estetyki serialu i zaproponował własną, wzniosłą melodię tytułową filmu, która w przyszłych latach została również zaadoptowana na potrzeby serialu "Star Trek: The Next Generation" przez Denisa McCarthy'ego i to z tym serialem kojarzona jest najbardziej. Podejrzewam zresztą, że właśnie ta melodia Goldsmitha jest najszerzej znaną melodią w historii całego "Star Treka".
Muzyka Goldsmitha zrywa z estetyką kameralnej aranżacji incydentalnej lat sześćdziesiątych i w zamian wprowadza "Star Trek" w świat pełnej, ambitnej orkiestracji symfonicznej przywodzącej na myśl barokowe akrobacje melodyczne pokroju Johna Williamsa. Film "Star Trek: The Motion Picture" rozpoczyna się nie stosowaną już obecnie w kinematografii uwerturą – kilkoma minutami samej muzyki na ekranie na tle kosmosu i gwiazd, przed pojawieniem się ekranu tytułowego. Na potrzeby długiego preludium Goldsmith wprowadził piękny leitmotif "Ilia's Theme" – będący pierwszą w historii "Star Treka" melodią przypisaną konkretnej postaci. Przypominam, że seriale "Star Trek: The Original Series" oraz "Star Trek: The Animated Series" nie stosowały leitmotifs dla postaci, lecz ich ścieżki dźwiękowe opisywały jedynie scenerię lub nastrój konkretnej sceny. "Ilia's Theme" to piękna, spokojna melodia na sekcję smyczkową oraz fortepian. Nie wpada momentalnie w ucho i prawdopodobnie nie zapada na długo w pamięci, gdyż nie usiłuje bynajmniej wywołać na słuchaczu wrażenia swoją prostotą, ale jednocześnie wyśmienicie sprawdza się w kontekście samego filmu.
Trzecim wartym odnotowania tematem muzycznym jest "Klingon Battle" – prosta, bezpośrednia melodia przywodząca na myśl wulgarne, ekspansywne nastawienie Klingonów. Wprawdzie w pierwszym filmie ów motyw nie został dopracowany w pełni, ale Goldsmith wykorzystał go ponownie w znacznie pełniejszej aranżacji w filmie "Star Trek V: The Final Frontier". Doczytałem się, że owa melodia została przekształcona w leitmotif Worfa w serii "The Next Generation", ale jeszcze nie miałem okazji wsłuchać się weń osobiście.
Nie ukrywam, że ścieżkę dźwiękową Jerry'ego Goldsmitha do "Star Trek: The Motion Picture" uważam za najlepszą muzykę do "Star Treka" w ogóle, ale omówię oczywiście pozostałych kompozytorów i ich własny wkład w rozwijanie muzycznej estetyki serii.
Ciąg dalszy nastąpi...





0 comments:
Post a Comment