Grill... (Część I)
Pod sam koniec wakacji udało nam się zorganizować w Ożarowie pierwszy, o ile mnie pamięć nie myli, Grill Wyrafinowanych Estetów, ściśle tajnego stowarzyszenia wzajemnej adoracji i antypatii, zależnie od nastroju. Mimo złej pogody impreza udała się dzięki walecznemu grillmajsterowi, który dzielnie przygotowywał kolejne partie mięsa.
Ciąg dalszy nastąpi...





3 comments:
jedliśmy też moje piersi ;)
A moja parówka Ci smakowała...?
... ee, chyba wypiłam tyle, że zjadłam tylko soczystą parówkę Zagubionego... :)
Post a Comment