Rejestracja...
Jak co roku o tej porze miałem już okazję wybrać zajęcia, na które będę uczęszczał w tym semestrze na Anglistyce. Niestęty, w wyniku własnego niedopatrzenia, zarejestrowałem się na jedne zajęcia, które odbywają się o dokładnie tej samej porze, co moje seminarium. Jeżeli nie uda mi się zamienić tych zajęć na jakieś inne na początku października, to pozostaną mi seminarium magisterskie, WF, lektorat i dwa inne kursy. Wszystkie niezbędne punkty mam już na szczęście zebrane, więc nie muszę się już o nic martwić, ale chciałem nauczyć się czegoś ciekawego.
Będę zatem musiał zrezygnować z kursu The Translation of Legal Documents, ale jestem za to stosunkowo zadowolony z moich dwóch pozostałych kursów. Wybrałem kurs Representations of the body and sex in American literature – z pewnością mocno nacechowany ideologicznie, ale przecież nie muszę zgadzać się z wiedzą, którą chłonę. Mam nadzieję, że będzie ciekawie i merytorycznie. Zapisałem się również na zajęcia Media and Democracy, dotyczące Stanów Zjednoczonych. Uczęszczałem już na jeden kurs u tej samej osoby prowadzącej, więc mam nadzieję, że tym razem również się nie zawiodę.
Jednocześnie bardzo niepokoję się o moje seminarium. Obecnie jest już po rejestracji, a ja nadal jestem jedyną osobą zarejestrowaną na to konkretne seminarium. Pani profesor jest bardzo wymagająca, i słusznie, ale to odstraszyło większość studentów. Jeżeli coś się nie zmieni do początku października i nie zbierze się przynajmniej pięć osób, to wówczas seminarium nie odbędzie się, a raczej nie istnieje szansa, że zostanę objęty jakimś indywidualnym tokiem nauczania. Będę musiał wybrać inne seminarium, a ponieważ jest już po rejestracji, to nie mam pojęcia, gdzie się dostanę i czy będę miał coś do powiedzenia odnośnie wyboru. Tak, czy inaczej, mam zamiar powalczyć o pozostanie na uczelni, a czy będę miał szansę, to się dopiero okaże. Chwilowo staram się nadal cieszyć ostatnimi dniami wakacji, chociaż nie przychodzi mi to z łatwością.





0 comments:
Post a Comment